poniedziałek, 22 lipca 2013

... I want a girl...

... dalsza inspiracja kawałkiem Cake oraz zdjęciami mojej lubej :* zaowocowały, od dawna tlącym się już w mojej głowie, pomysłem na dzisiejszy wpis. Niestety realizacja zadania trwała prawie pół roku, ale próba dokłdnieszego zrozumienia tekstu piosenki, sprawdzenie przeszło pięciu tysięcy zdjęć z ostatnich 9 lat :P i wybranie tych kilkunastu, przy ograniczonych możliwościach czasowych, nie jest łatwa. Mam nadzieję, że pomysł się spodoba, a końcowy efekt wynagrodzi długi czas oczekiwania ;)



"Short Skirt / Long Jacket"


I want a girl with a mind like a diamond


I want a girl who knows what's best


I want a girl with shoes that cut


And eyes that burn like cigarettes




I want a girl with the right allocations


Who's fast and thorough


And sharp as a tack


She's playing with her jewelry


She's putting up her hair


She's touring the facility


And picking up slack




I want a girl with a short skirt and a lonnnng jacket......




I want a girl who gets up early


I want a girl who stays up late


I want a girl with uninterrupted prosperity


Who uses a machete to cut through red tape


With fingernails that shine like justice


And a voice that is dark like tinted glass





She is fast and thorough


And sharp as a tack


She's touring the facility


And picking up slack





I want a girl with a short skirt and a lonnnnng.... lonnng jacket




I want a girl with a smooth liquidation


I want a girl with good dividends



At Citibank we will meet accidentally



We'll start to talk when she borrows my pen




She wants a car with a cupholder arm rest


She wants a car that will get her there


She's changing her name from Kitty to Karen


She's trading her MG for a white Chrysler La Baron




I want a girl with a short skirt and a lonnnnggggggggg jacket








Podobało się? Warto było się naczekać? ;)


Prawa autorskie do zdjęć w poniższych wersach należa do:

- I want a girl who stays up late: A. Czech
- She's trading her MG for a white Chrysler La Baron: Blazing Saddles Adventures in Kuranda
- Who uses a machete to cut through red tape: M. Czapnik
   We'll start to talk when she borrows my pen: M. Czapnik
   She wants a car with a cupholder arm rest: M. Czapnik
- pozostałe: P. Kordek


niedziela, 17 lutego 2013

Bon sejour a BXL

wpadł mi dzisiaj w ucho bardzo ciekawy kawałek muzyczny grupy Cake i tak jakoś od niego, trafiłem na jedno ze zdjęć archiwalnych i mnie natchnęło na kolejny wpis :D

Wiadomo, że mamy robale i że straszne z nas szwędaki, a do tego mamy mało wolnego czasu, jesteśmy niesystematyczni i niekonsekwentni (sick!) więc nasz blog będzie się charakteryzował zaburzeniami czasowo-przestrzennymi i opisywane wyjazdy nie będą miały nic wspólnego z chronologią!!

Jeśli ktoś tu przez przypadek trafi i jakimś cudem się zainteresuje tym co wyczyta, będzie musiał się niestety uzbroić w cierpliwość w oczekiwaniu na więcej.
No i przepraszam jeśli najdzie mnie wena na wariacje językowe ... ale ten model tak już ma :D

A oto wspominane zdjęcie z 6-tego listopada 2011 roku. Miejsce Brussel lub jak kto woli Bruxelles.

... I want a girl with a short skirt and a lonnnnng.... lonnng jacket...

Powód wyjazdu: znajdowaliśmy się akurat w okolicy (150km na północ) i naszła nas ochota na pyszne Gofry. Z tego co wiem to istnieją dwa rodzaje gofrów: gofry z Liege zwane belgijskimi i drugie ... nie wiem skąd :P


osobiście wolę te z Liege - są bardziej chrupiące i słodsze :D
Po zaspokojeniu pierwotnych żądz, nadszedł czas na to co rozwija sie w każdym społeczeństwie, które napełni swoje żołądki do syta; zabytki, kultura, sztuka, zwiedzanie i szwędanie sie w tłumie.

Pasaż św. Huberta (Galeries St-Hubert)

Jedna z wielu ulic, na której można zjeść dobre muszle.

Zgromadzenie żonglerów na placu Grand Place.
Jak widać na załączonym obrazku, pan w czarnej bluzie podjada swoje rekwizyty
 - zielone jabłka są ponadgryzane :)


C'est moi na Wielkim Placu

Zusammen na Wielkim Placu, a w tle Ratusz (Hôtel de Ville)

Serce się już raduje od nadmiaru zabytków więc nadszedł czas na coś dla ... oka :P

a teraz jeszcze coś dla facetów :D

Kwaki, i wcale nie chodzi o te na mojej głowie - belgijskie piwo górnej fermentacji, warzone od 1791.

... no dobra dla babeczek też coś się znajdzie 


Trochę się nam tam wzięło było przedłużyło i się zaczęło ściemniać. 
Nie koniecznie od nadmiaru piwa ;)

Dom króla (Maison du Roi)

Wieża Ratuszowa.
 
To samo co powyżej, widziane z oddali z Place de l'Albertine


- że co, niby mamy wracać już do domu? - mówię ja

- no dobrze, no to jeszcze jedna fota ...

... albo dwie - mówi żona

a teraz follow me, wracamy do domu!

 Za co lubię wracać do Brukseli? 
  • za jej klimat i różnorodność
  • za ciekawą architekturę
  • za to, że można spotkać tu turystów z całego świata. 
  • że można się do woli nasłuchać francuskiego, (w którym potrafię zamówić jedynie piwo i to w liczbie maksymalnie do trzech sztuk na raz ;) )  bez obawy, że jak dojdzie do konfrontacji z mieszkańcami, to się wyłożymy na jego nieznajomości.
  • za mój ulubiony, a tutaj wszędobylski język hiszpański
  • za styl i sposób bycia jej mieszkańców
  • a nade wszystko za przepyszne Gofry z Liege :D 

No i na koniec zdjęcie na widok którego robi mi się ciepło na duszy...
 bo mam zawsze wrażenie iż zaraz spadnie pierwszy, obfity śnieg. 

Taka aura panowała zawsze we Wrocławiu tuż przed pierwszym i długo wyczekiwanym śniegiem :)